O ludzich i ludzikach
Nadal zyje. Po dwuch cieżkich dniach pełnych wzlotow i upadkow, oraz ekspresywnego wyrażania opinii, i jednej niedoszlej probie pokazania pewnej osovie, ze na moja rodzine sie nie najezdza. Ja nie wiem co ona sobie wyobrazała. Ona, to znaczy ulubienica mojego tatusia, S. corka przyjaciol, dziewczyna jaka ja nigdy nie bede i co najwazniejsze byc nie chce.
To po prostu trzeba miec tupet. Przyjechala do nas nocowac, wczesniej romawiala z moja babcia, ze brat mojego ojca, R. studiuje na jakiejs wyzszej szkole. R. zostal wychwalony przez babcie pod niebiosa. Nie bezpodstawnie. Rewelacyjnie mowi po niemiecku, nawet akcent ma niemal naturalny. Oczywiscie S, ktora zawsze musi cos skomentowac przyczepila sie do tego, ze w "wyzszych szkolach wszyscy maja dobre oceny". Doczepila sie jeszcze do tego, ze R. woli sprawdzany skonsultowac najpierw z kims, zanim da uczniom, przez co wg niej podwaza swoj autorytet jako nauczyciela. Po prostu krew mnie zalala. Specjalnie nie przepadam z R ale co mi bedzie ktos najezdzal na rodzine. Dobre oceny ma, bo faktycznie sie uczy i jezdzi do Niemiec. Co do konsultacji to nawet gdybym miała mgr, prof, dc i inz przed nazwiskiem to wolalabym dac komus do przeczytania, chocby po to, zeby dopisal przecinek, ktrego brakuje w 35 linijce na 132 stronie. W gruncie rzeczy nie chodzi tutaj faktycznie o R ale o tutpet. Przyjezdza do mnie spac i obsmarowuje mi rodzine. A prawda jest taka, ze S potrafi tylko duzo gadac. Trzeci czy czwart rok informatyki, ale systemu sama nie wgra "bo ona zajmuje sie raczej programami...". Nalezy do tej grupy osob, ktore po prostu musza miec odmienne zdanie, musza je komus narzucic i na dodatek musza zawsze udowodnic, ze maja racje (czy ja maja czy nie). W sumie gdyby moja mama nie wtracila sie do naszej dyskusji i nie zakonczyla jej to pewnie S dowiedziala by sie calej prawdy o sobie. Jesli o mnie chodzi to moze mnie cmoknac w DUPE! Pewnie przez nastepna impreza przylezie znowu pozyczyc jakies ciuchy...
A tak w ogole to wczoraj spili mnie rodzice Propheta. Mialysmy wejsc tylko na chwile, zaniesc dodatkowa flaszke. Rany Boski... robie sie ekonomiczna. Ne pilam nic tak dlugo, ze sieklo mnie po dwuch kielonkach! Po pierwszym czuje, ze tak leciutko szumi mi w glowie. Pan W leje kolejna kolejke... ukrylam kieliszek i wypilam colą. Kilka minut pozniej mama Propheta: Magdzia!Ty mala oszustko, wszyscy pili a Ty nie!" Chcac nie chcac wypilam i potem mialam problem z chodzeniem po prostej...
A dzisiaj? Dzisiaj postanowilam ze nie bede przeplacac i na targu po raz pierwszy targowalam sie. He he 5 zlotych w kieszeni. A zaraz ide lezakowac przed telewizorem. Cale popoludnie jezdzilam na rowerku. Mama sflaczale miesnie (wychodzi brak kondycji) i spieczone na raczka ramiona (wychodzi brak kremu), na doatek cos mi sie stalo z gardlem, mam takie jakby suche i klujace, nie moge brac glebszych oddechow bo od razu sie ksztusze. I kto do cholery powiedzial, ze sport to zdrowie? |