26.05.2005 :: 00:53
Szkiełko czerwone, w srebro obleczone... Kilka fotek z niedzielnej wyprawy. Czysta amotorszczyzna... jednak sa ladne. Uwiecznienie w jpg-u kilku obrazow... drobniutkich puzzli skladajacyh sie na moj swiat... chcialabym nauczyc sie jesli to mozliwe, nie tylko uwieczniac obraz, lecz takze wlewac w niego zycie... Raz mi sie udało. Widok z mojego okna... zywa chwila, niczym owad zalany w bursztynie, martwa skorupa i kropla zycia... Jutro dzien mojej mamy. Najukochanszej kobiety w moim zyciu. Taki maly drozbiazdzek odpoczywa na biurku. Szkoda, ze nie jest w stanie podziekowac jej za wszystko co mi dala... Moja mama nigdy matką nie bedzie... Roznica? Diametralna. Matka - tylko urodzila, mama - dała wszystko co czlowiekowi byl w stane dac czlowiek. Szkoda tylko, ze moj tato powoli staje sie tylko ojcem... Stop! Koniec rozwazan o nim! Koniec kropka. Tak na dobranoc... najlepsze zyczenia dla mojej mamy... moze kiedys przeczyta...