Friendship forever
Miałam genialny sen. Genialny w swej wyrafionwanej prostocie... Krotkie wprowadzenie, bo sytuacja była troche skomplikowana i trzeba od czegos zacząc.
Miałam kiedyś przyjaciłke. Było to w dawno dawno temu, lecz w niebardzo odległej krainie. A wlasciwie to na pewnej wsi, gdzie posiadanie samochodu inego niz polonez, duzy fiat i maluch, oraz noszenie bardzo modnych wowczas ciuchow z Big Stara bylo symbolem luksusu i bogactwa.
Poczatek przyjazni wspominam z rozrzewnieniem. Byla to moja pierwsza przyjacilka, na dobre i na złe, zawsze razem friendship forever... i takie tam podobne.
Jak to niestety z ludzmi bywa A. zaczela sie zmieniac. Z normalnego fajnego dziecko wyrosła zapotrzona w siebie pannica. W zabitej dechami wsi, gdzie niemal kazdy ledwo wiazał koniec z koniec, rodzicom A. powiodło się. Ciezka praca zaowocowała i pojawily sie pieniadze na praktycznie wszystko. Nie zebym byla zazdrosna, czy cos. Chwała im za to, ze potrafili to wszystko zdziałac własnymi siłami. Nie poddali sie przeciwonosciom, szkoda tylko, ze poddali sie magicznemu wpływowi pieniadza.
Wkrotece jak A. odkryla, ze moze wydawac pieniadze tatusia do woli zmienila sie strasznie. Rozpoczela szpan na prawo i lewo, poczatkowo drobiazgami, potem przerzuciła sie na oslawionego w tamtym czasie Big Stara, by jeszcze kilka lat potem odkryc hipersnobistyczne i hipedrogie firmowe sklepy Wrocławia.
Wieczny szpan, niekonczace sie telefony, zaczynajace od - Czy wiesz co sobie dzisiaj kupilam... jej podejscie do zycie - Co to nie ja... powoeli zaczely mnie meczyc. Ile mozna wysłuchiwac o nowych zakupach, o problemach czy rozowa bluska pasuje do nibieskich spodni, oraz o tym jak schalała sie na ostatniej imprezie i ilu gosci probowało ja poderwac. Wlasciwie nasze hmm rozmowy ogranicały sie do tego. Nawet nie wiem czy mozna to nazwac rozmowami, bo z moje strony ograniczało sie tylko do yhy, nom, spoko, o jaaa, łał!
Rozpoczełam powolna izolacje, a w koncu wyporowdziłam sie na inna wies. A. znalazła sobie kolezanki podobne do siebie - ciuchy, imprezy, faceci. Chyba ma z nimi wiecej do pogadania niz ze mna.
Ale wroce do mojego wspaniałego snu... Ostatnio zdarza mi sie grzebac po lumpeksach. Mozna znalesc naprawde genialne ciuchy, ktorych nikt inny miał nie bedzie, a ceny sa wprost zajebiste :wink: Snilo mi sie, ze wlasnie z kolezanka zrobilysmy rundke po lumpeksach, wchodzimy sobie do ktregos z kolei, patrzymy, a tam... A. siedzi zamknieta w przebieralni, a jej mama buszuje prz jednym ze wieszaków z ciuchami. Ciuchy posegregowane były względem cen. Wybrałam sobie jakies dwie bluski z najbardziej oddalonego i chyba najtanszego wieszaka i podchodze do kabiny. Mama A. podała jej wlasnie jakas koszule. Grzecznie i kulturalnie ukloniłam sie.
Mama A: O Magda, nie zauwazyłam Cie...
Ja: Przeszukiwałam własnie tamten wieszak - powiedziałam wskazując glową w odpowiednie miejsce.
Mama A: No tak... bo MY wybieramy tylko z tych NAJDROŻSZYCH...
Szkoda, ze sie obudziłam... taki fajny sen... jeszcze do tego mialam pelny portwel...
|