A propos kanapki z serkiem wiejskim
Do reszty pochłonęły mnie mroki sredniwiecza... niedobrze. Powinnam być na angielskim, ale stwierdziłam, ze matura z historii jest wazneiejsza. Robie sobie krotka przerwe, bo mi sie juz mozg lansuje.
W ogole wkurzył mnie dziisaj ojciec z lekka, zdecydowany przeciwnik zdrowego jedzenia. Czasem smieje sie ze mnie, ze wcinam surowki, kielki i inna "trawe", a potem kaze sobie zrobic kanapki "po mojemu".
Kiedys uwielbiałam tradycyjne tłuste jedzenie. Ziemnki z sosem, grzanki, pizza, wszystkie "smakołyki" z McDonalda... A teraz? teraz objadam sie surowkami, kielkami, twarozkami i najdziwniejsze w tym wszystkim jest, ze smakuje mi to.
Zdrowe odzywianie zapoczatkowal dziadek, wprowadzajac diete nie-łaczenia roznych skladnikow, dr Tombaka. Okazała sie ona strzalem w dziesiatke, po obiadach u dzidka przestały mnie meczyc zgagi i bole zaladka. Cierpie na pewna przypadlos, zwana niedomykajacym sie odzwiernikiem. Kazde bardziej tluste i ciezkostrawne jedzenie prowadzilo do tego, ze tonami wpierdzielałam ranigast i renni, a bole miewałam takie, ze doslownie umierałam.
Po wprowadzeniu tej dziwnej diety i zastapieniu zimniakow surowkami czuje sie o niebo lepiej. W ogole zaczelo mi smakowac tzw zdrowe zarcie. Twarozki, warzywa, soki... Jeszcze rok temu zamiast kanapiki z serkiem wiejskim na kolacje zjadłabym tosta z wielka iloscia sera, keczupu i popila colą...
Nie odchudzam sie, po prostu lubie takie jedzenie. Kolezanki ze szkoly patrzyly sie na mnie dziwnie, one zachwycaly sie pizzami czy tostami, a ja razowa kanakpka i kiełkami rzodkiewki z serkiem wiejskim...
Dla mnie jest troche nielogiczne, zachowanie i podejscie do zycia naszego narodu. Nie wiem czy jest to kwestia odwiecznego wychowania, ze dobry obiad to tłusty obiad. Ludzie panicznie sie boja raka, zawałow i innych chorób. Robia badania, objadaja sie lekami, ale gdy ktos zwroci im uwage, ze odzywiaja sie zle to usmiechaja sie poblazliwie i machaja reka. A przeciez to jest fundamentalna kwestia zycia, przycza wielu chorob, ktorych mozna uniknac. Chocby najprostrza... cholesterol w zylach. Jakby warzywa i chude mieso gryzły... Nie rozumiem tego. Po prostu nie rozumiem... Najlepszym przykładem jest moja siostra - ma kamyka w woreczku zolciowym. Jednym z naturalnych sposbow rozpuszczenia go jest picie oliwy z oliwek. Nie jest ona najsmaczniejsza, ale chyba lepsza niz operacja. Nie Kaska pic jej nie bedzie, bo jest okropna... Kiedys przez kilka miesiecy pilam drozdze bo mialam niedobir magnezu. Tez najlpesze nie bylo i jeszcze odbijalo sie przez pol dnia. Ale za to przestaly mi "skakac" miesnie, a skore mialam jak aksamit. Dzidek po diecie pana Tombaka i duzej ilosci pomidorow bogatych w potas prawie zaleczył arytmie. W szpitalu nie byl od ohoho i jeszcze troche...
A coz... niktorym nie przemowi sie do rozsadku... a szkoda.
|