Jak sprzeniewierzyc 130 mln $
Jak? Bardzo prosto - nakrecic ekranizacje genialnej ksiazki. Ironia? Krytyka? Skądże... Po prostu stwierzenie faktu. Bo jak sie czyta owa ksiazke dwa razy, a potem jeszcze kilkakrotnie wybrane fragmenty to na ekranie oczekuje sie czego zwalajacego z nog (moze byc to ciezkie w pozycji siedzacej). Ale coz zrobic... z mojej ukohanej Sahary powstal zwykly sensacyjny filmik, w ktorym dosyc powazna fabulę przykrywa komediowa otoczka. I w sumie do konca nie wiadomo czy mozna sie smiac, czy bardziej jednak w obliczu powaznago problemu zachowac powage. I jeszcze ten nieco przydlugi poczatek... Jedyne co tworcom udalo sie zachowac z ksiazki to absurdalny humor. Dwoch oszolomow pedzacych po pustyni na desce surfingowej, zrobionej ze starego samolotu czy rozwalenie helikoptera ze stopiedziesiecioletniego dziala. Pan Cussler sprzedal prawa do ekranizacji niewlasciwym osobom. Takie jest moje zdanie...
Świeto lasu! Znalazlam na siebie spodnie! I nie sa to dzinsy tylko bardziej eleganckie portki. I co najlepsze sa na mnie dobre jupi! No trzeba troche skrocic, ale na biodrach sa dobre, jak ulał.
Czasem tylko tak mi sie nie przyjemnie robi. Gdy pani w sklepie daje najmniejszy rozmiar, po czym zaczyna mi mowic, ze musze koniecznie przytyc bo mniejszych rozmiarow juz nie ma. Jak by to bylo tak hop siup. Gdyby dwa lata temu ktos powiedzial mi, ze musze prztyc bo wygladam jak szkielet to bym mu sie rzucila na szyje. Teraz... gdy slysze wieszak, szkielet, suchar to jakos tam mi sie nie milo robi...
Ale dosyc juz tego uzalania sie nad soba... Idem spac, bo oczy mi sie kleją.
|